Orchon - Goł 1982
Polska Akademicka Eksploracyjna wyprawa Kajakowa
Cel wyprawy
Celem wyprawy było spłynięcie rzeki Orchon-Goł na odcinku Karakorum - Darchan. Tym razem planowano pływać na specjalnie w tym celu zakupionych kajakach składanych. Przygotowania do wyjazdu trwały pół roku. 24.07.1982 uczestnicy wyprawy z Dworca Centralnego w Warszawie wyruszyli koleją trans syberyjską przez Moskwę do Ułan Bator - stolicy Mongolskiej Republiki Ludowej. Po sześciu dniach podróży dojechali do celu. Niestety, w ciągu następnych trzech tygodni, mimo usilnych starań nie udało im się uzyskać pozwolenia na opuszczenie stolicy i realizacji wyprawy.
Wspominaja Janusz Kusch
To były czasy "stanu wojennego" w Polsce. Drogę na "zachód" mieliśmy zamkniętą. Szansa na zorganizowanie jakiegokolwiek wyjazdu zagranicznego dotyczyła tylko i wyłącznie krajów bloku "wschodniego". Zdecydowaliśmy się na Mongolię bo daleko i egzotycznie. Niestety polityka pokrzyżowała nam plany. Niedawne wydarzenia w kraju, strajki, demonstracje, wprowadzenie "stanu wojennego", nastawiły władze innych państw komunistycznych wrogo do wszystkiego co polskie. Wszelkimi sposobami starano się nie dopuścić do rozprzestrzeniania informacji o tym co i dlaczego działo się w Polsce. Staliśmy się mimowolnymi ofiarami tego stanu rzeczy. Po wylądowaniu w Ułan Bator od samego początku słyszeliśmy tylko "NIE". Nie wolno zostać w Mongolii, nie wolno zatrzymać się w hotelu, najlepiej wsiadać od razy do pociągu i wracać z powrotem. Mimo beznadziejnej sytuacji nie poddaliśmy się bez walki. Przez trzy tygodnie nachodziliśmy wszelkie możliwe urzędy i organizacje. Niestety, mimo próśb, gróźb, podchodów i kombinacji nic nie wskóraliśmy.
wywiad z 30.03.1994 r
Wspomina Ryszard Ćwik
Podzieliliśmy się na trzy zespoły operacyjne:
- grupa "polityczna" (Fiedur, Mikulski i Kusch) chodziła po urzędach i organizacjach.
- grupa "handlowa" (Żerański i Ulanecki) zajmowała się zdobywaniem funduszy na pokrycie wydatków
- grupa "zaopatrzeniowo-ochronna" (Nowicki, Niedziela i ja) strzegła ludzi i sprzęt przed napadami a zwłaszcza kradzieżami
Cały czas byliśmy pod obserwacją. Mieliśmy przydzielonego opiekuna, przychodzili do nas ludzie podający się za naszych przyjaciół, u których znajdowaliśmy później legitymacje Urzędu Bezpieczeństwa. Obmyśliliśmy plan ucieczki ze stolicy. Podczas kręcenia się po mieście znaleźliśmy miejsce gdzie nie było posterunków na rzece, ale rozsądek wziął górę. Niekiedy spotykaliśmy się z Mongołami, którzy na początku odnosili się do nas bardzo nieufnie a nawet wrogo, biorąc nas za Rosjan ("biały to Rosjanin, a Rosjanin to wróg"). Po trzech tygodniach starań, daliśmy za wygraną. Pod względem pływania, wyprawa zakończyła się niepowodzeniem. Za to zobaczyliśmy kawałek ciekawego i egzotycznego świata. Zwiedziliśmy wszystko co było można w Ułan Bator, w drodze powrotnej na sześć dni zatrzymaliśmy się w Moskwie. No i oczywiście niezapomniana podróż przez olbrzymie tereny Rosji. Kładliśmy się spać mając za oknami pociągu, rozciągające się po horyzont brzozy, gdy wstawaliśmy za oknem było to samo. Do kraju wróciliśmy 19.08.1982."
wywiad z 30.03.1994 r



