Wyprawa do najgłębszego kanionu świata

Lima – relacja Marty

Dotarliśmy na miejsce bez większych problemów. Już na lotnisku w Limie widać było, że nie jest to bogaty kraj. Wszędzie śmieci, zapracowani i nagabujący nas ludzie, namawiający bez opamiętania to na taxi, hotel albo restauracje.

Arequipa, 29 maja 2002

Dzięki pomocy Piotra Chmielińskiego i innych członków wyprawyCanoandes ’79, w Peru w realizacji wyprawy pomagają nam trzej bracia Welutino – Duillio,Gian Marco i Piero, mający tam firmę raftingową. Zostali oni mam poleceni przez Piotra, który zna ich jeszcze z 1981 roku kiedy po raz pierwszy grupa Canoandes pojawiła się w Peru. Dzięki nim mamy zapewniony cały specjalistyczny sprzęt potrzebny do rozpływania i pokonania Colci (kajaki, ponton, pagaje, pojemniki wodoszczelne) oraz przewodnika który będzie dowodził pontonem. Pomogli nam również w znalezieniu odpowiedniego transportu dla całej grupy, zarezerwowaniu hoteli w Limie i Arequipie, biletów lotniczych z Limy do Aqp i wielu innych bardzo istotnych „drobiazgów”. Z kraju zabrane zostało tylko indywidualne wyposażenie kajakowe (kamizelki, wiosła, kaski, rzutki, pianki neoprenowe, kurtki wodoszczelne, itp.). Zabrane zostało również, bardzo przydatne ze względu na małą wagę i objętość, jedzenie liofiliozowane (odwodnione), dzięki czemu w znacznym stopniu zostanie odciążony ponton niezbędny do przewożenia bagażu grupy spływającej Colcę. Różnica czasu między Polską a Peru wynosi minus 7 godz. Przed wylotem do Peru cała grupa podczas długiego majowego weekendu pływała na alpejskich rzekach we Włoskim Piemoncie, później na słoweńskiej Soci, i w Alpach Austriackich.

Lima

Samochody na nas jako obcokrajowców trąbią bez przerwy. Tylko tutaj one się właściwie nie zatrzymują. Cały czas pędzą trąbiąc bez przerwy, jakby chciały powiedzieć – „tu jestem, wsiadaj”. Przestaliśmy już zwracać uwagę na trąbienie, łatwiej będzie wiec wpaść pod samochód. Na ulicach 90% samochodów to taksówki, podobnie jak w Nowym Jorku. Tu liczy się silniejszy, wiec człowiek na ulicy nie ma czego szukać. Lima nas trochę wystraszyła. Na ulice strach było wyjść, wszystko było takie mroczne i ponure. Powietrza brakowało przez zaduch i ciągłą mgłę wiszącą nad miastem. Śmierdziało rybami i spalinami. Hotel mieliśmy całkiem przyzwoity, czego nie mogę powiedzieć o śniadaniu. Za 2,5$ na osobę dostaliśmy po 2 bułki, mikro – masełko, trochę dżemu i herbatę. W następnym hotelu byliśmy już mądrzejsi i menu ustaliliśmy dnia poprzedniego. Małe problemy zaczęły się przy odbiorze biletów lotniczych do Arequipy. Okazało się, ze było zarezerwowanych 9 biletów, ale zamiast Grześka i Andrzeja były nazwiska Darkowskiego i Chrzanowskiego. Okazało się również, ze ponieważ były kupowane w tańszej taryfie nie można zamienić tych nazwisk, także z tego względu, że oni osobiście musieliby napisać takie pismo i przynieść je razem z kopią paszportu. Nie byliśmy w stanie tego zorganizować nawet faxem, bo było już za mało czasu. Kupiliśmy wiec dodatkowe dwa bilety na następny samolot, z myślą że bezpośrednio na lotnisku uda nam się wcisnąć chłopaków na naszą godziną. I udało się. Błędem było jednak, że nie zadzwoniliśmy do Gian Marco przed kupieniem tych dodatkowych biletów, bo jak on później mówił można było to odkręcić, bo ich wujek jest szefem Aerocontinente w Arequipie. A myśmy tego nie zrobili, bo pani w Limie powiedziała, że ze względu na cenę i waru nki kupna nie będzie można tego zrobić.

Wreszcie Arequipa

Do Arequipy dolecieliśmy w błyskawicznym tempie. Cały czas nad górami z przepięknymi widokami. Trochę się przestraszyłam przy lądowaniu bo zaczął ostro schodzić w miejscu gdzie dokładnie nic innego nie było widać tylko góry. Żuraw mówił mi później, że w tej samej chwili miał wrażenie, że coś musiało być nie tak bo tam nie było gdzie lądować. Okazało się jednak, że wyłoniły się jakieś niziutkie zabudowania i już po chwili siedzieliśmy na lotnisku. Arequipa wywarła na mnie wrażenie niesamowite. Milionowe miasto wyobrażałam sobie jako taki nasz Kraków. A tu same niskie zabudowania, w jasnych kolorach lub ceglaste. Podobne do sycylijskich miasteczek, z tą tylko różnicą, że tuż za nimi wyrastają 6-tysięczniki ze szczytami pokrytymi śniegiem. Miejsce gdzie jeszcze się nie wyjechało, a już chce się wracać. Rozumiem teraz co miała na myśli Jola mówiąc, ze Peru jest najpiękniejszym miejscem, który dotąd zwiedziła. Miała rację. A podobno Cusco przebija AQP o głowę. Przestawiliśmy się bardzo szybko i bez większego bólu. Wcale nie czuje się w AQP, że się jest na wysokości 2300 npm. Ludzie są bardzo mili, a z Gian Marco i Piero rozmawiamy jak byśmy się znali od lat. Duilio jest teraz w Hiszpanii, tak wiec z nim nie mamy żadnego kontaktu. Przewodnikiem na pontonie będzie Piero, bo Marco musi dopilnować organizacji innego dużego spływu (ze Stanów, będą 4 pontony i chyba 8 kajaków). Obaj z poczuciem humoru i lubiący „pojajczyć”. Myślę, ze nie będzie z nimi żadnych problemów, wręcz przeciwnie, wyglądają na ugodowych ludzi. Titiszon właśnie z nimi omawia szczegóły, wiec w następnym mailu przeczycie na czym stanęło. Staram się coś zapisywać, zmobilizowałam też Lukiego i Żurawia, więc może będziecie mieli dokładne sprawozdania co tu wyprawiamy. Ogólnie jest wesoło, Titek nie jest upierdliwy, na razie wszyscy sobie pomagamy w razie potrzeby i stanowimy naprawdę zgraną załogę. Oby tak do końca. Dzisiaj jedziemy obejrzeć i przymierzyć sprzęt, zrobić zakupy na Majes i coś zobaczyć w AQP. Mieszkamy bardzo blisko centrum, pieszo mamy 10 minut do głównych atrakcji. Ogólnie jest spokojnie, absolutnie nikt nas nie zaczepia, chyba że chce nam zaoferować coś do kupienia.

PS.

W tej chwili wyprawa udała się na dolny odcinek Colki, nazywany Majes w celu rozpływania, zgrania się grupy pontonowej przetestowania sprzętu pływającego i biwakowego no i oczywiście aklimatyzacji. Następny dostęp do internetu będę miała dopiero po powrocie do AQP.

Mailowanie jest tu bardzo tanie – kosztuje 1.5 sola/godz., czyli około 1.5 zł/godz – NIECH ŻYJE INTERNET!

 

Please enter Google Username or ID to start!
Example: clip360net or 116819034451508671546
Title
Caption
File name
Size
Alignment
Link to
  Open new windows
  Rel nofollow