Wyprawa do najgłębszego kanionu świata

Boliwia

Teraz jesteśmy w La Paz, jedziemy do Bramy Słońca, najważniejszych ruin w Boliwii. Popołudnie będę miała wolne na ostatnie zakupy i internet

Boliwia, 22.06.2006

Mamy już bilety na autobus do Puno. Jedziemy jutro od 8.00 do 16.30. Tam nocleg i rano w niedziele 23 czerwca jedziemy do AQP. Popołudnie, na miejscu, chcemy przeznaczyć na ostateczne pakowanie. Dario będzie próbował dostać się na nasz samolot, wiec do AQP jedziemy razem. W Peru podobno jest już spokojnie, ale jeszcze dla pewności będziemy dzwonić dzisiaj do zaprzyjaźnionego właściciela hotelu, w którym spaliśmy, żeby to potwierdzić.

Wyspa słońca

Na Wyspie Słońca spędziliśmy półtora dnia, co okazało się zdecydowanie za mało, żeby wczuć się w jej klimat. Widoki niesamowite. Otaczające ją jezioro wygląda jak morze. Z południowej strony jak na dłoni roztacza się łańcuch ośnieżonych sześciotysięczników. Nasz hotel usytuowany był w najwyższej części wyspy. Żeby się do niego wdrapać, trzeba było się nie lada wysilić. Wynagrodził nam za to bajkowym widokiem z okna na góry i wodę. Połaziliśmy po całej wyspie, która nie jest wcale taka mała. Przejście z południowej strony na północną zajmuje do trzech godzin, drugie tyle z powrotem do hotelu. Wyspa ma mnóstwo zatok i zatoczek i z góry wygląda raczej jak wybrzeże nad Morzem Śródziemnym, niż nad jeziorem położonym prawie 4000 m npm.

Wracając łodzią do Copacabany, mogliśmy doświadczyć po raz kolejny sprytu i obrotności tutejszych Indian. Silnik zaczął się krztusić i w końcu zgasł. A my na środku jeziora na łodzi pełnej plecaków, worków ziemniaków, dzieci i ludzi. Siedząc na tej bujającej się łajbie, cieszyłam się, że nie zdążyliśmy odpłynąć jeszcze daleko od brzegu. „Kapitan” zakasał rękawy i wykonał szybki remont silnika, zaczadzając przy okazji spalinami cala łódź. Trwało to jedynie 20 minut i do brzegu dotarliśmy już bez większych przygód.

Nie taki diabeł straszny

Po spożyciu smacznego, boliwijskiego obiadku i szybkich zakupach wsiedliśmy w autobus do La Paz. Dopiero teraz mogliśmy popatrzeć sobie jak wyglądają boliwijskie wsie. A wyglądają lepiej niż peruwiańskie i to nas mile zaskoczyło. We wszystkich bowiem informacjach o Boliwii było zaznaczone, że kraj ten od Peru oddziela przepaść gospodarcza. My zaś zobaczyliśmy wioski, w których domy z cegły to normalność. Co więcej, widać było bardzo dużo stawianych nowych budynków. W Peru wsie tej wielkości miały domy zbudowane z cegły „domowej roboty”, wypalanej na słońcu i oblepionej błotem.

Martita, z pozdrowieniami dla internautów

Marta Jakubiec (Martówka)

 

Please enter Google Username or ID to start!
Example: clip360net or 116819034451508671546
Title
Caption
File name
Size
Alignment
Link to
  Open new windows
  Rel nofollow