Wisła w okolicach Krakowa
Jak dojechać na miejsce startu
Z centrum Krakowa można dojechać autobusami miejskimi lini 279, 289(trzeba przejść mostem przez wisłę), 112 (trzeba podejść kawałek do toru kajakowego).Kiedy?
Każdy dzień tygodnia. Z kontaktuj się z nami i zarezerwój sobie termin.Promocja
- Przyjdź z naszą ulotką, a dostaniesz 10% zniżki
Cena
40 złInformacje
Spływamy odcinek od stopnia Kościuszki do stopnia Dąbie. Czas płynięcia to 4-5 godzin.Opis rzeki
Królowa polskich rzek – Wisła, posiada wiele obliczy, z których warto poznać każde. Blisko źródeł zachowuje się jak rozbrykana księżniczka, żwawo przeskakując z kamienia na kamień; natomiast przepływając przez królewskie miasto Kraków płynie już zdecydowanie spokojniej i bardziej majestatycznie. To spowolnienie biegu Wisły, umożliwia odkrywanie Krakowa i jego okolic w trakcie płynięcia z nurtem rzeki, co zdecydowanie najefektowniej robić właśnie z kajaka – łącząc walory estetyczno-turystyczne z rekreacyjnymi. Zaczynamy od stopnia wodnego Kościuszko, obok toru kajakowego (jednego z najnowocześniejszych w Polsce ? :P), gdzie oprócz amatorów sportów wodnych pełno rolkarzy, rowerzystów i wędkarzy. Po pierwszych próbach ujarzmienia kajaka, można już spokojnie obserwować okolice. Po chwili na lewym brzegu, spośród drzew wyłonią się dwie białe wieże z zielonymi hełmami, należące do klasztoru Kamedułów na Bielanach. Miejsce to można odwiedzić tylko parę razy do roku, gdyż mnisi wiodą pustelniczy żywot i ograniczają swoje kontakty ze światem zewnętrznym. Po jakimś czasie, ponownie po lewej stronie, wyłoni się bardzo charakterystyczny Zamek w Przegorzałach – pozostałość po czasach okupacji hitlerowskiej w Krakowie, sąsiadujący z willą-rotundą autorstwa znanego projektanta Adolfa Szyszko-Bohusza. Kiedyś była to letnia siedziba starosty dystryktu krakowskiego, zwana Schloss Wartenberg. Dzisiaj swoją siedzibę mają tu dwie jednostki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kawałek dalej ponad wierzchołkami drzew przedzierają się biało-czerwone flagi, łopoczące na szczycie Kopca Kościuszki. Płynąc dalej Wisłą, warto od czasu do czasu oglądać się za siebie, gdyż często w osi rzeki dostrzeec można bardzo charakterystyczny masyw Babiej Góry – najwyższego szczytu w Polsce poza Tatrami. Kolejnym charakterystycznym punktem na trasie spływu, jest dość nowy most Zwierzyniecki, od którego rozpościera się piękny widok na osiedle willowe Salwator, powstałe na zboczu wzgórza bł. Bronisławy na pocz. XX w. To właśnie tamtędy najlepiej udać się na Kopiec Kościuszki, odwiedzić Stanisława Lema na małym Salwatorskim Cmentarzu, czy obejrzeć jeden z najstarszych krakowskich kościołów pw. Najświętszego Salwatora, z towarzyszącą mu po przeciwnej stronie ulicy drewnianą kaplicą św. Małgorzaty. Zostawiając w tyle urokliwy i zielony Salwator, po lewej stronie zobaczymy charakterystyczne mury klasztoru sióstr Norbertanek, usadowionego przy ujściu rzeki Rudawy do Wisły. Wpływamy na teren gęstszej zabudowy oraz biegnących wzdłuż brzegów rzeki bulwarów, po których z przyjemnością przechadzają się turyści i mieszkańcy Krakowa. Od tej chwili znajdujemy się już w mieście i tę miejską atmosferę, potwierdzaną sznurami samochodów na moście Dębnickim da się już odczuć wszystkimi zmysłami. Po wręcz niewyobrażalnym spokoju, ciszy i zieleni, które towarzyszyły nam do tej pory, miejski ruch i odgłosy mają swój urok. Oprócz kamienic Zwierzyńca (po lewej) i domów Dębnik (po prawej) naszą uwagę przykuwa stopniowo otwierająca się najpiękniejsza panorama na Wzgórze Wawelskie. Widzimy dominujące wieże katedry, ceglane baszty oraz budynki koszar i lazaretu wojskowego, będące pozostałością po czasach, gdy siedziba polskich królów była Austriacką Twierdzą. Dopływamy pod sam Wawel, po drodze przyglądając się ogromnemu Domu Handlowemu Jubilat z 1969 oraz hotelowi Sheraton, który od dość niedawna zajmuje przerobione budynki dawnych koszar wojskowych. Pod murami zamku możemy przywitać się ze smokiem wawelskim, wysyłając smsa zachęcić go do płomiennego zionięcia na nasze powitanie oraz wymóc obietnicę niewypijania wody z rzeki przynajmniej do następnego spływu. Dalszą część szlaku pozostawiamy nie odkrytą jako zaproszenie do udziału w spływie i odkrywania nowego, do tej pory nieznanego Krakowa.
Zdjęcia